Fatty sponsoruje kolarza MTB!
Firma FATTY sponsorowała wybitnego kolarza, mającego liczne osiągnięcia w kolarstwie górskim.
INFORMACJE O OSOBIE:
Imię:
Michał
Nazwisko:
Kucewicz
Miasto Zamieszkania:
Bytom
Data ur.:
06.11.1987
Zainteresowania:
kolarstwo, muzyka, elektronika
DOTYCHCZASOWE OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE
Michał Kucewicz - KOLARSTWO MTB.
Rok 2006 (U-23):
II miejsce w zawodach rowerowych „Złoty Stok” - kat: Elite - Jastrzębie Zdrój - 30.10.2006r.
III miejsce w klasyfikacji generalnej eMtb Grand Prix - kat : Elite - 23.10.2006r.
I miejsce w Eska FujiFilm Bikemaraton - kat : Elite - Polanica Zdrój - 16.10.2006r.
I miejsce w Eska FujiFilm Bikemaraton - kat : Open - Polanica Zdrój - 16.10.2006r.
II miejsce w Grand Prix Rydułtowy - kat : klasyfikacja generalna i kat. Elite - Orloga - 03.09.2006r.
I miejsce w Eska FujiFilm Bikemaraton – kat : Elite - Przesieka - 02.08.2006r.
I miejsce w Eska FujiFilm Bikemaraton - kat : Open - Przesieka - 02.08.2006r.
II miejsce w Grand Prix Rydułtowy - kat : Elite - Orlowa - 20.08.2006r.
III miejsce w Wielkim Pucharze MTB -kat : Elite - Sosnowiec - 19.08.2006r.
I miejsce w III wyścigu w kolarstwie górskim MTB Ambitni 2006 - kat : Elite - 15.08.2006r.
IV miejsce na X Lech Bike Festiwalu Rowerowym - kat : Elite( i open) - 12.08.2006r.
Ciekawostki - upadek
III miejsce na BikeMaratonie - kat : Elite ( i open ) - Świeradów Zdrój - 29.07.2006r.
VI miejsce w Kelly’s Beskyd Tour (Czechy) - kat : Elite(28 open) - 23.07.2006r.
Ciekawostki – „ rozwalone” koło
II miejsce w wyścigu o Puchar Wójta Gminy Podgórzyn MTB - kat: Elite - 22.07.2006r.
II miejsce w szosowym wyścigu na rowerze MTB w „Pętla Karkonosko-Izerska” - kat : Elite (do 39roku) - 16.07.2006r.
III miejsce w eMTB Grand Prix - kat - Elite - Bytom - 09.07.2006r.
I miejsce w Eska Fujifilm Bikemaraton - kat : Open - Kraków - 2.07.2006r. - ciekawostki - upadek
I miejsce w eMTB Grand Prix - kat : Elite - Pszczyna - 25.06.2006r.
IV miejsce w Wielkim Pucharze MTB - kat : Elite - Porąbka - 24.06.2006r.
VII miejsce w klasyfikacji generalnej Skoda Auto Grand Prix MTB E1 XCO(format olimpijski)
IV miejsce Intel Powerade Bike Maraton - Wałbrzych - 18.06.2006r.
IX miejsce w Skoda Auto Grand Prix MTB E1 XCO(format olimpijski) - Polanica Zdrój - 17.06.2006r. - ciekawostki - upadek konkretny
IV miejsce w Skoda Auto Grand Prix MTB E1 XCO(format olimpijski) - Czarnków -06.06.2006r.
V miejsce w Skoda Auto Grand Prix MTB E1 XCO(format olimpijski - Sławnko k/Opoczna
- 04.06.2006r.
IV miejsce w Mazovia MTB maraton dystans Giga - kat : Elite - Piaseczno - 27.05.2006r.
IV miejsce w Mazovia MTB maraton dystans Giga - kat : Open - Piaseczno - 27.05.2006r.
IV miejsce w Pucharze Polski w Maratonach MTB - kat : Elite - Jelenia Góra - 20.05.2006r.
V miejsce w Pucharze Polski w Maratonach MTB - kat : Open - Jelenia Góra - 20.05.2006r.
I miejsce w Grand Prix Rydułtowy - kat : Elite - Orlova - 14.05.2006r.
VIII miejsce w Skoda Auto Grand Prix MTB E1 XCO(format olimpijski) - Wałbrzych - Książ - 06.05.2006r.
II miejsce w Grand Prix Rydułtowy - Orlova –Bohumin - 30.04.2006r.
XVI miejsce w Skoda Auto Grand Prix MTB E1 XCO(format olimpijski) - Głuchołazy- 29.04.2006r.
II miejsce w Grand Prix Rydułtowy - Orlova - 23.04.2006r.
X miejsce w Skoda Auto Grand Prix MTB E1 XCO(format olimpijski) - Chodzież - 22.04.2006r.
II miejsce w Grand Prix Rydułtowy - Orlova - 09.04.2006r.
I miejsce w Mistrzostwach Bytomia Szkół Średnich - Bytom - 1.04.2006r.
IX miejsce GP Słoweni E1 UCI - 19.03.2006r.
Rok 2005 (junior)
I miejsce w kat. Open w up Hill-u na Stożek - Wisła
I miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski w Maratonach MTB
I miejsce w zawodach AZS Bike Cup- Pychowice k/Krakowa
I miejsce w klasyfikacji generalnej Maratonów MTB - kat : Junior
I miejsce w klasyfikacji generalnej Maratonów MTB - kat : Open
I miejsce w VI edycji- finał „Ligi Magnum” - Wiśniowa Góra
IV miejsce w klasyfikacji generalnej Wielkiego Pucharu MTB
II miejsce w Pucharze Polski w Maratonach MTB - Polanica Zdrój
I miejsce w Pucharze Polski w Maratonach MTB - Świeradów Zdrój
I miejsce w II edycji Grand Prix Sosnowca w kolarstwie górskim - Sosnowiec
I miejsce w II edycji Wielkiego Pucharu MTB
II miejsce w VII edycji Maratonów Dolnośląskich MTB- - Krośnice
I miejsce w Maratonach MTB - Kowary
II miejsce w Maratonach MTB- Zawonia
I miejsce w zawodach rowerowych „Repty 2005”Miejscowość - Repty
IV miejsce w kat. Open duży maraton w Maratonach MTB - Sosnowiec
II miejsce duży maraton w Maratonach MTB - kat : junior– Sosnowiec
I miejsce w II mistrzostwach w kolarstwie górskim „MTB Ambitni 2005”
I miejsce w wyścigu Beskyd Tour - Czechy
I miejsce w Maratonach MTB - Janowice Wielkie
I miejsce w wyścigu Extrino Cross Country
III miejsce w II edycji Intel Powerade Bike Maraton- Karpacz
IV miejsce w UpHill-u - Karpacz
III miejsce w „Grand Prix Rydułtowy”
III miejsce w Pucharze Polski w Maratonach MTB - Wisła
III miejsce w Maratonach MTB - Ogrodzieniec
III miejsce w Maratonach MTB - Głuchołazy- Pokrzywna
I miejsce w Pucharze Polski w Maratonach MTB - Jelenia Góra
II miejsce w Family Cup – Mistrzostwa Śląska I
I miejsce w IX Otwartych Mistrzostwach Rudy Śląskiej w kolarstwie górskim „A”
Rok 2004 (junior)
IV miejsce w Pucharze Polski w Maratonach MTB liga BikeBoard – Gdynia
I miejsce w MTB Grand Prix Radomska
II miejsce w zawodach „Wyścig Przyjaźni Buczkowice-Szczyrk” – Buczkowice Szczyrk
I miejsce w zawodach MTB „Repty 2004”
II miejsce w zawodach Nutrend Maratony MTB mały maraton - kat : Open
IV miejsce w Nutrend Maratonach MTB – Sosnowiec
IV miejsce w Nutrend Maratonach MTB – Porąbka
I miejsce w XI Mistrzostwach Bytomia w Kolarstwie Górskim
IV miejsce w Nutrend Maratonach MTB – Ogrodzieniec
IX miejsce w klasyfikacji generalnej „Powerade DHL Bike Maraton”
II miejsce w VIII Otwartych Mistrzostwach Rudy Śląskiej w kolarstwie górskim
III miejsce w kolarskim wyścigu terenowym o puchar Prezydenta miasta Jaworzno i proboszcza miasta Pieczysk
ZAŁOŻENIA SPORTOWE NA LATA 2007 i 2008r.
Michał Kucewicz - KOLARSTWO MTB.
Rok 2007
Zawody:
1.Zajmować miejsca w pierwszej trójce wszystkich edycji cyklu zawodów UCI C1, XCO (format olimpijski) Skoda Auto Grand Prix MTB w kategorii poniżej 23 lat
2.Zająć miejsce w pierwszej trójce klasyfikacji generalnej zawodów UCI C1, XCO (format olimpijski) Skoda Auto Grand Prix MTB w kategorii poniżej 23 lat
3.Zająć miejsce w pierwszej trójce Mistrzostw Polski w Cross Country w kategorii poniżej 23 lat.
3.Zająć miejsce w pierwszej ósemce Mistrzostw Polski w Cross Country w kategorii poniżej 23 lat.
4.Zająć miejsce w pierwszej piątce Mistrzostw Polski w Maratonie MTB w kategorii Open.
5.Wystartować przynajmniej w pięciu maratonach ogólnopolskich i w przynajmniej trzech wygrać.
6.Wystartować w przynajmniej dziesięciu szosowych wyścigach i zająć miejsca w pierwszej dwudziestce.
7.Wystartować w przynajmniej pięciu wyścigach międzynarodowych z punktacją do klasyfikacji międzynarodowej federacji kolarskiej UCI.
8. Zdobyć przynajmniej 30 punków w klasyfikacji międzynarodowej federacji kolarskiej UCI.
9. Zająć miejsce w pierwszej trójce szosowych górskich mistrzostw polski w kategorii poniżej 23 lat.
10.Znaleść się w kadrze narodowej na mistrzostwa europy i świata oraz wystartować w nich
Rok 2008
Zawody:
1.Zajmować miejsca w pierwszej trójce wszystkich edycji cyklu zawodów UCI C1, XCO (format olimpijski) Skoda Auto Grand Prix MTB w kategorii poniżej 23 lat
2.Wygrać klasyfikacje generalna zawodów UCI C1, XCO (format olimpijski) Skoda Auto Grand Prix MTB w kategorii poniżej 23 lat
3.Wygrać Mistrzostwa Polski w Cross Country w kategorii poniżej 23 lat.
4.Zająć miejsce w pierwszej trójce Mistrzostw Polski w Maratonie MTB w kategorii Open.
5.Wystartować przynajmniej w pięciu maratonach ogólnopolskich i w przynajmniej trzech wygrać.
6.Wystartować w przynajmniej piętnastu szosowych wyścigach i zająć miejsca w pierwszej piętnastce.
7.Wystartować w przynajmniej dziesięciu wyścigach międzynarodowych z punktacją do klasyfikacji międzynarodowej federacji kolarskiej UCI.
8. Zdobyć przynajmniej 200 punków w klasyfikacji międzynarodowej federacji kolarskiej UCI.
9. Zająć pierwsze miejsce w górskich mistrzostw polski w kategorii poniżej 23 lat.
10.Znaleść się w kadrze narodowej na mistrzostwa europy i świata oraz wystartować w nich
Sprawozdania z bierzącego sezonu 2007
Pierwszy start
Po zgrupowaniu zaczął się okres regeneracyjny, czyli po prostu trzeba było naładować „akumulatory” na nowo. Ten okres to lekkie szosowe treningi z rzadkimi mocniejszymi akcentami, ale to dopiero w drugim tygodniu. Pierwsze zawody „zaliczyłem” dopiero 15 kwietnia na Pucharze Tarnowie. Był to niezbyt duży wyścig lecz przyjechało na niego wielu mocnych zawodników. Moj start był niezbyt udany, ponieważ pierwszy raz w tym roku jechałem na startowym rowerze do MTB, który dopiero dzień wcześniej złożyłem. Jak to bywa ze świeżo skręconym rowerem, zaczął się trochę rozpadać, ale jakoś dojechałem na marnym 7 miejscu. Następnego dnia po powrocie do domu zacząłem sprawdzać co „nie grało” w moim sprzęcie. Dużym zdziwieniem dla mnie była przekręcona przerzutka przednia, która cały czas tarła o ramię korby, wyżłabiając w niej rowek o głębokości 2mm. Kolejnym, większym mankamentem była moja pozycja na rowerze, tzn siodełko miałem o pond 1cm za wysoko podniesione i o tyle samo za daleko odsunięte. Dla kogoś nie wtajemniczonego może się to wydawać nie wiele, ale powiem tak: jak wsiadłem po regulacjach na rower to jechałem o 4 km/h szybciej :). Odczułem poprawę od razu jak tylko wsiadłem na rower. Z niecierpliwością czekam na kolejne zawody, które odbędą się 22.04.2007 w Zielonej Górze. Mam nadzieję, że pójdzie mi dużo lepiej niż na pechowym wyścigu w Tarnowie.
Zielona Góra 22.04.2007
Drugie zawody w których uczestniczyłem w tym sezonie odbyły się w Zielonej Górze. Był to wyścig o puchar prezydenta zielonej góry. Przyjechaliśmy dzień wcześniej, około godziny 16 aby mieć dostatecznie dużo czasu na przygotowanie się. Poszliśmy ładnie spać około godziny 22. Bardzo przyjemnie się wypoczywało dlatego spaliśmy aż do 7:30. Obudziło nas piękne słoneczko, zapowiadane z resztą dzień wcześniej w telewizyjnej prognozie pogody. Następnie zeszliśmy na pierwsze lekkie śniadanie. Start wyścigu mamy według regulaminu dopiero o 14:45, wiec muszę później zjeść kolejny niezbyt ciężki ale energetyczny posiłek, aby mieć energię na cały wyścig a zarazem żeby żołądek nie był zbyt obciążony. Na miejsce zawodów wyjechaliśmy około godziny 10. Pogoda była naprawdę wręcz idealna, cieplutko i bardzo słonecznie. Start Elity oraz Orlików przewidziano na 14:45 zatem było mnóstwo czasu żeby odpocząć i zebrać siły. Około godziny 12 przekąsiłem drugie śniadanie żeby być pełnym energii. Przed 13 wystartowali juniorzy a wśród nich Marek Konwa, klubowy kolega, czołowy polski zawodnik. Jak to wypadało zrobić swoje zwycięstwo osiągnął już po pierwszym okrążeniu, ponieważ uzyskał tak ogromna przewagę, że nikt mu nie mógł mu już zagrozić do końca wyścigu. Kilka minut po juniorach wystartowały kobiety. W tej kategorii świetnie pojechała Ania Bazan, która zajęła drugie miejsce, ze stratą poniżej minuty do pierwszej zawodniczki. Ania dzień wcześniej zaliczyła ciężki szosowy wyścig, wiec mogło to wpłynąć negatywnie na końcowy rezultat. W połowie wyścigu kobiet, czyli przed 14 przebrałem się, żeby z niczym nie spieszyć oraz całkowicie spokojnie przejechać trasę i obejrzeć wyścigu, której nie znalem wcześniej. Trasa była bardzo ciekawa a zarazem bardzo ciężka. Ostre podjazdy I bardzo szybkie piaskowe zjazdy powodowały wzrost poziomu adrenaliny :). Pętla miała około 3 km długości, praktycznie bez płaskich odcinków. Po zapoznaniu się z torem pojechaliśmy nieco się rozgrzać. Około 14:50 byliśmy już w okolicach startu, który odbył się 5 min później. Stałem niestety na samym końcu i musiałem przebijać się powoli do przodu, co nie było łatwe. Trasa prowadziła częściowo leśnymi, wąskimi ścieżkami na których z trudem dało się wyprzedzać rywali. Podłoże było bardzo wyschnięte toteż ciężko się podjeżdżało pod wzniesienia i niestety kilka miejsc trasy trzeba było „zaliczyć z buta”. Przez to miałem pierwszy, mniejszy defekt, tzn wskakując na siodełko odgięło mi się ono do tyłu i resztę trasy musiałem tak pokonać. Mimo to starałem się gonić czołówkę. Podczas drugiej rundy uszkodziło mi się wiązanie w bucie, przez co straciłem dużo czasu na ponowne wpięcie się. Pod koniec trzeciego okrążenia przesunęła mi się przednia przerzutka, która później ocierała o łańcuch. No ale cóż miałem zrobić… trzeba było walczyć dalej :) Kontynuowałem wyścig, zmagając się z bólem nóg oraz skurczami, które z powodu wysiłku łapały w łydki i uda. W połowie ostatniej rundy tylna przerzutka wygięła mi się o 180 stopni w gorę, przez co musiałem się zatrzymać na 40-50 sekund aby naprawić defekt i jechać dalej. Na szczęście nic się nie złamało podczas naprawy defektu, lecz miałem z tylu tylko największą zębatkę (32 zęby), o która wciąż mi tarła skrzywiona przerzutka a z przodu największa i średnią zębatkę. Przez te mankamenty uciekały kolejne sekundy. Ostatecznie zająłem 9 miejsce w łącznej klasyfikacji Elty oraz Orlikow. Wyścig można zaliczyć do udanych, ponieważ sprawdziłem się i wiem na co mnie stać przed kolejnymi zawodami. Mam nadzieję, że za tydzień w Chodzieży, na pierwszej edycji Skoda Auto Grand Prix Mtb będzie juz bez przygód.
Skoda Auto Gran Prix MTB w Chodziezy
Kolejne dni po zawodach były dość spokojne. Odbyły się tylko dwa treningi. We wtorek szosowy trening "w grupie", czyli za autkiem, po to aby popracować nad szybkością, czego zawsze brakuje zawodnikom, którzy trenują samotnie. Kolejny miał miejsce w czwartek ale juz na rowerze MTB czyli górskim. Był stosunkowo krótki. Mimo, że nie czułem się najlepiej, tętno i średnia prędkość nie były najgorsze. W piątek udaliśmy się do Chodzieży na pierwszą edycję Skody Auto Gran Prix Mtb. Wyjechaliśmy o 11:00. Niestety miałem do odebrania części z Poznania, przez co trzeba było jechać przez centrum miasta. Ze względu na stratę czasu, nieco żałowałem tego, ale nie było wyboru. Straciliśmy przez to przynajmniej 2 godziny i niestety nie zdążyłem odbyć treningu na trasie zawodów w piątek. W zamian za to mogłem trochę odpocząć przy wkładaniu nowych części do roweru. Cala droga na miejsce zawodów trwała prawie 9 godzin, co było straszną męczarnią. Mam za to nauczkę i wiem, że następnym razem części należy wcześniej załatwiać. Spać poszedłem dopiero o godzinie 23:00. Po ciężkim dniu bardzo dobrze się spało, zatem wstałem po godzinie 7:00. Lekkie śniadanie zjadłem o 9:30. Po godzinie 12:00 pojechaliśmy w rejon zawodów. Trasa była bardzo piaszczysta i ciężka co, dało się zaobserwować na podstawie zmagań uczestników startujących we wcześniejszych kategoriach. Mój start odbył się o 16:18. Mieliśmy do pokonania 12 rund o długości 2,8 km. Trasa była bardzo interwałowa czyli znajdowało się na niej dużo podjazdów i zjazdów. Było także bardzo ale to bardzo dużo biegania. Chociaż pogoda była ładna a nawet bardzo ładna, temperatura przekraczała grubo ponad 35 stopni w słońcu, trasę jednak poprowadzono po stoku w ten sposób, że nie znalazło się na niej ani trochę cienia. Start niestety mi nie wyszedł, ponieważ zahaczyłem się kierownicą z innym zawodnikiem i wystartowałem w połowie stawki. Z okrążenia na okrążenie nadrabiałem lecz niestety forma nie jest jeszcze na najwyższym poziomie i ukończyłem dopiero na 16 miejscu. Biorąc pod uwagę to, iż dzień wcześniej przesiedziałem cały dzień w aucie, to chyba nie było najgorzej. Za tydzień kolejna edycja skoda auto grand prix MTB w Szczawnie Zdroju. Mam nadzieje że tam dam w końcu czadu :-).
Skoda Auto Gran Prix MTB w Szczawnie Zdroju (5-6 maja)
5 maja odbyła się kolejna edycja Skoda Auto GP MTB w Szczawnie Zdroju. Na miejsce zawodów dotarliśmy dzień wcześniej, czyli w piątek około godziny 15:00. Pogoda była bardzo ładna i zapowiadał się piękny weekend. Zameldowaliśmy się w hotelu "Ela" którego jak najbardziej nie polecam. Spaliśmy w nim tylko dlatego, że był położony 200m od startu wyścigu. Po przebraniu się w ciuszki kolarskie wyruszyłem na zapoznanie się z trasą. Była ona prawie taka sama jak w zeszłym roku, czyli nadal bardzo trudna i wymagająca. Po przejechaniu dwóch rund doskonale ją znałem. Nie można było przesadzić z treningiem, żeby na drugi dzień dać z siebie wszystko. Po kolacji poszedłem spać było to około 22:00. Obudziłem się o 7:15, wiec w końcu się wyspałem. Po śniadaniu rozpoczął się start juniorów poszedłem więc „na bufet” aby wspomóc Marka Konwę. Na 5 km trasie ścigała się cała czołówka nie tylko polska ale i zagraniczna (zawodnicy z Rosji, Ukrainy, Kanady, Czech i innych krajów). Mój start odbył się z małym opóźnieniem, czyli około 16:30. Sędziowie oczywiście nie zastosowali się do zmian w przepisach i takim sposobem mieliśmy 7 rund do pokonania. Po starcie jechałem dość dobrze i po wjeździe w teren byłem na 9-tej pozycji, ale niestety niektórzy z zawodników przeliczyli się ze swoimi umiejętnościami i na zjeździe jeden z „takich” przewrócił się tuż przede mną co skończyło się dla mnie upadkiem przy prędkości około 30km/h. Pozbierałem się szybko lecz ból oraz skurcze uniemożliwiły mi konturowanie wyścigu więc musiałem się wycofać. Po wczesnej kolacji i rozmowie z trenerem położyłem się spać w niewygodnym łóżku. Niedzielny start nie był zaplanowany ani ujęty w „garfiku” zawodów i wynikł z wydarzeń dnia poprzedniego. Rano była nie najgorsza pogoda ale około godziny 9:30 zaczęło lać Tak paskudna pogoda utrzymała się do końca dnia. Start mojego odcinka odbył się o godzinie 11:15 z ul. Kościuszki. Razem z Czesławem Langiem, Markiem Galińskim, Karoliną Kozelą, Mają Włoszczowską i wieloma innymi zawodnikami ruszyliśmy w drogę 30-sto kilometrowego maratonu. Ten wyczerpujący i szybki wyścig ukończyłem na 3 miejsce w kategorii Open. Gdyby nie upadek z pewnością byłoby lepiej, ponieważ strata do zwycięzcy wyniosła troszkę ponad minutę. Nie ma co się martwić, następnym razem z pewnością będzie lepiej. Za tydzień kolejna edycja w Warszawie.
Skoda Auto Gran Prix MTB w Warszawie (12-13 maja)
Kolejny weekend kolejne wyścigi. W dniach 12-13 odbył się kolejny dwudniowy cykl zawodów rowerowych dla amatorów jak i zawodowców. W sobotę obyły się zawody Xc ( cross- country) czyli jeździ się określona ilość rund 2-6 km jedna, a w niedzielę maraton. Tym razem zawitaliśmy do stolicy, a dokładniej na Ursynów, gdzie znajdował się start i meta zawodów. Trasa była poprowadzona na „Górze Kazurce”. Przybyliśmy na miejsce standardowo w piątek koło 14:30 i od razu zameldowaliśmy się do hotelu Atos. Szybko się przebrałem i wraz z Karoliną Kozelą udaliśmy się na trasę zawodów aby ją trochę poznać. Pogoda nie była zbytnio ciekawa i po 15 min od wyjazdu z hotelu zaczęło kropić. Z czasem deszcz nasilał. Jak byliśmy już na miejscu i zaczynaliśmy pokonywać 1 rundę zapoznawczą zaczęło się oberwanie chmury i niesamowicie wiało, tak że aż momentami nie dało się podjeżdżać pod górki. Długo więc się nie zastanawialiśmy i nie skończywszy nawet rundy skierowaliśmy się do domu. Karola pojechała autkiem a ja za nią na rowerku bo trzeba było cos „pokręcić”. Fakt że w deszczu, ale co tam, nie jestem z cukru :). Po przyjeździe do hoteliku i umyciu się trzeba było coś przekąsić i położyć się spać, tak jak zawsze około 22:00. Prognoza pogody na weekend nie była zbytnio ciekawa i miało lać cały czas. Lecz sobota na pierwszy rzut oka z rana nie była taka straszna. Po śniadanku trzeba było przygotować ostatecznie rower, tzn. sprawdzić czy dzień wcześniej wszystko udało poprawnie złożyć i wyregulować. Około godziny 13:00 wrzuciłem cos jeszcze dodatkowo „na ruszt” i pojechaliśmy na start zawodów. Wcześniej, gdy ja się obijałem jeszcze w hotelu startowali już moi klubowi koledzy. Bardzo dużym wzrostem formy zaświecił Marek Konwa, który zajął 2 miejsce zaraz za Piotrkiem Brzózką. Wracając do mojego wyścigu odbył się on standardowo o godzinie 16:18 zaraz za elitą. Wystartowałem dobrze, lecz niestety na pierwszych nierównościach zaczęło mi się wypinać lewe wiązanie (pedał + but) i cztery pierwsze podjazdy musiałem „dawać z buta”. Po pierwszej rundzie byłem 4 od końca :( i dalsza część wyścigu nie zapowiadała się zbyt ciekawie. Pomyślałem jednak, że sobie trener mówił żeby jechać zawsze do końca, chociażby dla treningu. Stopniowo zacząłem odrabiać straty. Zaczynało mi się jechać z okrążenia na okrążenie coraz lepiej. Ostatecznie ukończyłem wyścig na 6 miejscu.
W niedzielę odbył się maraton i standardowo startowałem na dystansie mini (czyli 28 km) wraz z wieloma wspaniałymi zawodnikami takimi jak: Czesław Lang, Cezary Zamana, Marek Galiński, Ania Szafraniec, Adam Drahan, Maciek Pałac i wieloma innymi. Po kilku kilometrach oderwaliśmy się od reszty stawki: ja, Marek Galiński, Adam Drahan oraz Maciek Pałac. Bardzo mocno pracował Marek, który szczerze mówiąc chciał chyba nas „zajechać” . W końcu to mistrz polski i najlepszy polski zawodnik, również zwycięzca dnia poprzedniego. Na wąskich dróżkach, gdzie doganialiśmy innych zawodników startujących wcześniej odjechali od nas Marek oraz Maciek. Mnie i Adama przyblokowali maruderzy. Staraliśmy się gonić czołówkę, co udało się Adamowi. Marek obiecał na starcie, że nie wygra dzisiaj i tak się stało. Zrobił przyjemność Adamowi i dojechał na drugim miejscu. Sytuacja na mecie wyglądała prawie identycznie jak w zeszłym tygodniu tzn.: 1.Adam Drahan, 2. Marek Galiński, 3. Maciek Pałac, 4.Ja :) . Strata do 1 zawodnika była tylko 33 sekundy, więc nie za dużo, a średnia wyszła ponad 35km/h. Generalnie jestem zadowolony z weekendu. Widać, że forma idzie w górę. Za tydzień Nałęczów zobaczymy jak tam będzie wyglądała sytuacja :).
Skoda Auto Gran Prix MTB w Nałęczowie (19,20 maj)
W dniach 19-20.05 odbyła się kolejna edycja Skoda Auto Grand Prix Mtb oraz Skandia Mtb maraton organizowane przez Lang Team. Tym razem odwiedziliśmy Nałęczów w lubelskim. W tym uzdrowiskowym oraz malowniczym miasteczku ścigaliśmy się obok parku zdrojowego w lasku :) Jedynym dużym minusem tej miejscowości jest to, że ciężko trafić na sklep :) Co do podróży, to wyjazd odbył się o 9:30. Jechaliśmy 5h przez nasze piękne drogi :( Nocleg mieliśmy w pięknym cichym miejsc w Zarzeczu 63 kolo Wawolnicy. Cichutkie pokoje i dużżżooo jedzenia za 10 zł. Nie było problemu także ze specjalnymi zamówieniami. Około godziny 15:30 pojechałem na trasę wyścigu. Spod miejsca zakwaterowania miałem 4km do trasy. Rundy poprowadzone przez miły lasek miały około 4,5km. Trasa nie była wymagająca. Mało strome, szybkie zjazdy i podjazdy powodowały dużą średnią prędkość. Kolacyjkę zjadłem standardowo o 18:30. Spać położyłem się chwilkę po 22:00. Spało mi się super, więc obudziłem się dopiero o 7:40. Przed 9:00 odbyły się przygotowania do śniadanka i chwilkę później juz je jadłem. Następnie troszkę pouczyłem się do wtorkowej matury (na która nic nie umiem) i zjadłem dodatkowo trochę węglowodanów. Zacząłem rozgrzewać się jakieś 30 minut przed startem, lecz opóźnił się on o ponad 30 minut. Niestety trochę za dużo „kręciłem”. Po starcie jechałem w środku stawki, lecz po wjechaniu na rundy, zawodnicy zaczęli mi troszkę odjeżdżać. Sędziowie nie znający przepisów zarządzili dla młodzieżowców 9 a dla elity 11 rund, czyli przynajmniej o 2 za dużo. Przez cały wyścig czułem się tak samo czyli jakoś „bez emocji” i rywalizację ukończyłem na 17 miejscu. Wyścig ten potraktowałem jako ciężki trening. Wygrał Adrian Brzózka przed Adamem Drahanem. Mój klubowy kolega Marek Konwa zajął bardzo dobre drugie miejsce w juniorach. Pozostali zawodnicy „trasy” nie mogli jechać na 100% ze względu na niedzielny wyścig szosowy, który był punktowany. Łącznie w sobotę wyszło mi ponad 3:30h. W niedzielę maraton ale na szczęście mały :) Było z kim walczyć ale od początku: niedzielny poranek był bardzo ciepły słoneczny. Pobudka przed 8:00, chwilkę później śniadanko. Start planowany był na godzinę 11:10. Wystartowaliśmy jednak chwilkę (tzn. 2-3min) po większych dystansach, no i niestety zaraz dogoniliśmy maruderów, którzy startowali przed nami :( Chwila zaniepokojenia i niepewności. Po czym zaczął się szalony slalom pomiędzy wolnymi zawodnikami. Udało mi się dobrze przedrzeć do przodu i odjechałem na ponad 40 sekund innym rywalom. Dużo się namęczyłem, żeby na tyle odjechać, ponieważ po asfaltach i prostych musiałem „cisnąc” sam ponad 40km/h ponieważ wszyscy inni wieźli się na moim kole. Niestety przegapiłem rozjazd, który był bardzo słabo widoczny. Musiałem więc wracać, przez co straciłem dużo czasu. Przez chwilę próbowałem gonić czołówkę, ale stwierdziłem ze nie warto. Za chwilkę dojechał do mnie Adam Dragan, z którym turystycznie dojechałem do mety. Mój slaby sobotni wynik prawdopodobnie był spowodowany zbyt dużym odwodnieniem się na czwartkowym treningu, który odbyłem na stacjonarnym trenażeże. Za tydzień Boguszów Gorce wiec będzie okazja sprawdzić czy przyczyną braku mocy był ten trening :) Do usłyszenia !
Zapraszamy na oficjaną stronę:
www.kucewicz.go.pl
